O nas

  • Drukuj

 

Słupska Siódemka (Niepubliczna Szkoła Podstawowa nr 7) - historia, czyli jak to było...

Słupsk, podobnie jak wiele polskich miast borykał się - i boryka z wieloma złożonymi problemami gospodarczymi, z których najtrudniejszym do pokonania jest wysoka stopa bezrobocia, a co za tym idzie – niskie wynagrodzenia wielu jego mieszkańców, gdyż w obawie przed całkowitą utratą środków do życia godzą się na płace minimalne. Siłą rzeczy przekłada to się także na kondycję finansową miasta z racji chociażby niskiego udziału w centralnym rozdziale podatków VAT i CIT. Źródła tych problemów sięgają między innymi czasów tzw. centralnego planowania, czemu właśnie Środkowe Pomorze „zawdzięcza” swój rolniczy charakter. Po zmianie ustroju i pochopnej likwidacji wszelkich, także dochodowych państwowych gospodarstw rolnych w roku 1993 przyczyniło się to do gwałtownego wzrostu bezrobocia na tych terenach. Skutkiem tej sytuacji były m.in. wzrost przestępczości i zasięgu tzw. wykluczenia społecznego...                                        
„Historia magistra vitae est”- pisał Cyceron. Historia upadku gospodarstw rolnych pokazuje nam, że każda władza uważa takie działania za skuteczny sposób pozbycia się uciążliwego problemu: zlikwidować obiekt – i problem znika. Ale to nieprawda: on istnieje nadal, chociaż pod zmienioną postacią, a rezultat takich „reform” jest taki, że w dalszej perspektywie staje się on znacznie szkodliwszy, niż w swej pierwotnej postaci.  Taka metoda „rozwiązywania problemów” stosowana jest także w oświacie. Permanentne reformowanie szkolnictwa, jakie z uporem godnym lepszej sprawy przeprowadzają kolejni „ekonomowie oświaty” w Polsce (nie mylić z ekonomistami) spychają ją na coraz to podrzędniejszą pozycję w hierarchii narodowych priorytetów.   Celem tych ekonomów są głównie oszczędności,  na oświatę bowiem dzisiaj patrzy się przede wszystkim poprzez koszta, a nie widać przez nie ogromniej roli szkoły, jaką spełniała i spełnia wobec długiego łańcucha wielu pokoleń Polaków...    

 
Proces

Klasycznym przykładem takiego rozumienia reformy oświaty jest historia Szkoły Podstawowej nr 7 w Słupsku. Jej uroczyste otwarcie miało miejsce 29 X 1956 roku. Przez 56 lat wykształciła tysiące słupszczan. Mimo wielu zmian, jakie nastąpiły w systemie edukacji i demografii oświata powszechna była, jest i będzie miejscem zdobywania wiedzy, umiejętności oraz rozróżniania wartości przez młode pokolenia. Szkoła podstawowa jest również znaczącą placówką kulturalną, skupiającą wokół siebie znaczną część społeczności miasta Słupska, a swoją działalność prowadzi u „podstaw”. Do końca roku szkolnego 2011/2012 Szkoła Podstawowa nr 7 im. Władysława Broniewskiego w Słupsku przy ul. Kilińskiego 38 znajdowała się  w sieci 10 miejskich szkół podstawowych. Funkcjonowało w niej 12 oddziałów o łącznej liczbie 253 uczniów. Dochodził do tego jeden oddział przedszkolny  z 25 wychowankami.  Razem było to 278 dzieci. W listopadzie 2011 roku nieoficjalnie dowiedzieliśmy się o likwidacji szkoły. Wkrótce potwierdzają to lokalne media. My, rodzice przyjmujemy tę informację z niedowierzaniem. Prezydent powołuje zespół ds. oświatowych, który ma przygotować reorganizację słupskich szkół. Na początku, pomimo naszych pytań nie otrzymujemy żadnej oficjalnej informacji o likwidacji szkoły. Rozmowy z miastem na temat likwidacji szkoły są dziwne. Wymieniamy się  informacjami poprzez … media.  Dziennikarze rozmawiają z nami - rodzicami, a następnie z prezydentem. Każde nasze kolejne wypowiedzi są odpowiedziami na prasowe wypowiedzi strony ratuszowej. Miasto informuje przy tym, że to są na razie rozmowy, a nie decyzje. Ciągle brakuje nam oficjalnej informacji w tej kwestii. Pomimo tego zaczynamy szukać argumentów za pozostawieniem szkoły. Nie możemy zrozumieć dlaczego na celownik wzięto  „Siódemkę”  – przecież nie jest najdroższa w mieście. Rozpoczynamy organizację spotkań różnych środowisk w szkole, żeby dowiedzieć się więcej o likwidacji. Zapraszamy wszystkich, którzy mogą nam pomóc: prawników, radnych, posłów. Przedstawiamy argumenty za pozostawieniem szkoły. Na któreś ze spotkań przychodzi Prezydent Słupska i stwierdza, że  - cytuję: „przyszedł postawić kropkę nad „i”...”
W założeniu ma to być lokalny eksperyment, przeprowadzany na dwóch szkołach: „7”  i SP nr 2, do której mają być przeniesione klasy i nauczyciele z likwidowanej placówki. Rzekome oszczędności (ok. 300 tys. złotych w ciągu 2 lat, przy blisko miliardowym budżecie miejskim  w tym samym okresie) wynikające z tej fuzji mają być usprawiedliwieniem dla znaczącego pogorszenia warunków nauki uczniów dwóch zupełnie różnych placówek. Tymczasem jeszcze niedawno władze miejskie mówiły o dążeniu do ograniczania ilości uczniów w poszczególnych oddziałach. Dzięki temu kontakt na linii: nauczyciel – uczeń miał być znacznie ułatwiony. Przy ogłaszaniu decyzji o zamiarze likwidacji „Siódemki” mówiło się dużo o niżu demograficznym   i o „niewielkości siódemki”, jednak te argumenty nie powinny przesłaniać potrzeby działań na rzecz dobra dzieci i społeczności lokalnej! Zresztą, jak wynika ze źródeł Głównego Urzędu Statystycznego („Rocznik Demograficzny”, Warszawa 2010) - przyrost naturalny  w województwie pomorskim ma być dodatni do roku 2025. Przełoży się również na sytuację  i w Słupsku! Dane demograficzne ukazują, iż zjawisko niżu narodzin dotyczy szkół ponadgimnazjalnych, nie zaś podstawowych. Z informacji udostępnionych w opracowaniu A. Ławińskiego, przygotowanego na rok szkolny 2012/2013, a dotyczącego skutków organizacyjnych obniżenia wieku szkolnego w perspektywie roku 2012 wynika, że wkrótce nastąpi wzmożony przypływ dzieci do szkół, co powinno wymuszać na władzach miasta tworzenie nowych oddziałów szkolnych, nie zaś ich zmniejszanie. Według „Prognozy dotyczącej liczby uczniów i oddziałów w szkołach podstawowych w  latach 2011/2012 – 2016/2017 – sporządzonej na podstawie aktualnych danych ze szkół i informacje o liczbie dzieci z poszczególnych roczników zameldowanych w Słupsku” wynika, że w Szkole Podstawowej nr 7 wzrośnie liczba oddziałów, a w latach 2016-2017 do szkoły mogłoby uczęszczać 327 uczniów. Nie liczy się zdanie rodziców, kadry nauczycielskiej i dzieci. Nie uwzględniano także faktu, że szkoła jest nie tylko miejscem gdzie dzieci spotykają się na obowiązkowych lekcjach, ale i siedzibą, w której wspólnie z nauczycielami i rodzicami mogą skorzystać z wielu zajęć pozalekcyjnych - integracyjnych.

 
Wyrok

W styczniu 2012 roku Rada Miejska podejmuje uchwałę intencyjną w sprawie zamiaru likwidacji Szkoły Podstawowej nr 7. W odpowiedzi składamy obywatelski projekt uchwały w sprawie jej uchylenia.  Pod naszym projektem znajduje się ok. 700 podpisów. Występujemy na sesji rady miasta broniąc szkoły, podając konkretne argumenty za jej utrzymaniem. Niestety, nasza uchwała obywatelska nie znajduje poparcia większości radnych. Poruszamy  niebo i ziemię żeby zachować szkołę. Informacje o nas i naszym proteście są  widoczne wszędzie - w mieście, mediach, radiu, prasie, telewizji. Rozmawiamy z prawnikami, szukamy poparcia, gdzie się da, także u poszczególnych radnych. Ratusz jest uparty. Chce za wszelką cenę zlikwidować szkołę.  Na sesji rady miasta, na której podejmowano uchwałę likwidującą szkołę jesteśmy silną grupą. Na sali obrad przedstawiamy argumenty – także ekonomiczne - za pozostawieniem szkoły w strukturach miejskich, jesteśmy i na zewnątrz,  pod ratuszem... Tam, w zorganizowanej manifestacji, z megafonem w ręku pokazujemy mieszkańcom naszą determinację. Jest potwornie zimno, a my rozgrzewamy się krzycząc do megafonu.  Dziennikarze zaś krążą: góra – dół - góra  - dół.  Mimo naszych działań i argumentów Rada podejmuje ostateczną uchwałę o likwidacji szkoły. 13 radnych jest za likwidacją, 8 przeciw, 1 wstrzymał się od głosu (obecnych 22 radnych).    Składamy kolejny projekt uchwały obywatelskiej, tym razem w sprawie uchylenia  uchwał: o likwidacji Szkoły Podstawowej nr 7, w sprawie ustalenia sieci publicznych szkół podstawowych w Słupsku prowadzonych przez Miasto Słupsk oraz określenia granic ich obwodów.  Nie zamierzamy się poddawać.


Przełom

W pewnym momencie coś pęka. Zostajemy zaproszeni na spotkanie negocjacyjne  z wiceprezydentem Sikorskim w Centrum Inicjatyw Obywatelskich. Ze strony Ratusza pada propozycja, że jeżeli założymy stowarzyszenie, to miasto przekaże nam budynek szkoły i pozwoli nam na jej prowadzenie. Nie możemy w to uwierzyć. Po tych kilku miesiącach nieustannej walki o szkołę i zderzaniem się ze stanowczym stanowiskiem Miasta jesteśmy bardzo nieufni. Rodzi się też druga wątpliwość – czy damy radę poprowadzić szkołę? Broniąc szkoły - nie myśleliśmy o tym, żeby ją prowadzić. Miasto ma do tego wyspecjalizowane agendy, w razie sytuacji trudnych rezerwowe środki i wiele innych możliwości, o których my jeszcze nie mamy pojęcia. Nagle wszystko staje się pierwsze...
Od tej pory jednak wszystko idzie szybko i sprawnie. Miasto pomaga nam w wielu działaniach przy rejestracji stowarzyszenia. Przekazuje nam w dzierżawę budynek wraz  z wyposażeniem na dobrych warunkach, wspiera również finansowo prowadzenie placówki przez cztery miesiące roku 2012... Najwyraźniej wychodzi nam naprzeciw.  To jest ewidentne okazanie dobrej woli ze strony Ratusza – bez tego nie mielibyśmy środków na prowadzenie nieodpłatnej szkoły przez cztery miesiące.
Obecnie w szkole uczy się 204 uczniów. Jesteśmy w trakcie rejestrowania gimnazjum. Na uroczyste otwarcie placówki zaprosiliśmy osoby, które były z nami w trakcie załatwiania mnóstwa spraw dotyczących jej założenia, osoby, które pomagały nam oraz służyły dobrą radą  i wsparciem. Wśród gości byli także przedstawiciele Miasta, z którym mamy teraz dobry kontakt.
Teraz skupiamy się na projektach edukacyjnych poprawiających warunki i ofertę szkoły. Jest dobrze i jesteśmy zadowoleni. Ciągle mamy nowe pomysły i próbujemy wprowadzać je do NASZEJ UKOCHANEJ SZKOŁY!

                      Małgorzata Kowal

Prezes Zarządu